Menu

7 marca 2017

Pocket hoops czyli poszerzamy biodra ;)

Głowiłam się i głowiłam nad nimi aż w końcu usiadłam, wymierzyłam, wycięłam, zszyłam, no i są! A głowiłam się nad nimi ponieważ wydawały mi się strasznie obszerne i nieproporcjonalne do sylwetki kobiety – no i z współczesnego punktu widzenia takie są... choć i tak zdecydowanie mniej niż na przykład panier ;)

Chęć sprostania wymogom poprawności historycznej jednak w końcu zwyciężyła i parę miesięcy temu weszłam w posiadanie swoich własnych dodatkowych „boczków”, co by w połączeniu z gorsetem ściskającym talię na kształt odwróconego stożka czy litery V, móc uzyskać odpowiednią XVIII-wieczną sylwetkę...

źródło

I myślę, że mi się to udało, choć miałam straszne opory przed pierwszym pokazaniem się publicznie w tej wersji, no i obawiałam się skrępowania ruchów czy na przykład niezbyt ładnego układania się spódnicy na nich w trakcie chodzenia czy tańca. Ale na szczęście moje obawy okazały się niepotrzebne, bo już po krótkiej chwili zaczęłam czuć się w nich swobodnie :-D


Swoje pocket hoops uszyłam z płótna bawełnianego, a w tunelach umieściłam płaskie fiszbiny stalowe, które dzięki swojej elastyczności doskonale spełniają swoje zadanie. Korzystałam z kilku wykrojów i tutoriali znalezionych w sieci, na podstawie których wybrałam najbardziej optymalne dla mnie wymiary i dlatego nie jestem w stanie podać konkretnego źródła na wykrój :)

3 marca 2017

Jesienny spacer

W październiku minionego roku wybrałyśmy się z koleżankami na spacer do Zamku Topacz, który znany jest głównie z prywatnej kolekcji zabytkowych samochodów znajdujących się w Muzeum Motoryzacji na terenie dawnych zabudowań dworskich. Samego muzeum nie planowałyśmy jednak zwiedzać, bo nastawiłyśmy się bardziej na spacer po parku, a poza tym byłyśmy w zbyt wczesnych strojach ;-P

Początkowo spacerowałam tylko w towarzystwie Edyty, która poratowała mnie swoją pelerynką, bo niestety było zimniej niż się spodziewałam oraz Eli, która robiła nam zdjęcia. Miałam na sobie suknię datowaną na 1914 rok, o której pisałam tutaj ;)





Akurat udało nam się trafić na jedyną chwilę słońca tego dnia ;)



Po pewnym czasie dołączyła do nas Loana i udałyśmy się na zwiedzanie dalszej części parku, gdzie znajdowała się łąka, pole golfowe oraz...



...budka telefoniczna – skoro była to oczywiście do niej wlazłyśmy ;)


Muszę przyznać, że trochę się rozczarowałam tym miejscem - nie ma tam nastrojowego parku czy trasy na spokojny spacer i w sumie podobał mi się jedynie staw, który można obejść wokół i różne mostki poprzerzucane nad znajdującą się w pobliżu rzeczką :)


Uff... Spacerowanie jest takie męczące ;)


Na koniec bardzo krótka notka na temat samego obiektu: 
Zamek w XIV wieku był dwupiętrową wieżą obronno-mieszkalną na planie prostokąta z nawodnioną fosą. Na początku wieku XVI wieżę podwyższono o jedną kondygnację z tarasem widokowym na szczycie. W XIX wieku miała miejsce kolejna rozbudowa obiektu gdzie od strony płn.-zach. dostawiono budynek oraz podwyższono wieżę o jedną kondygnację. Obiekt należał po kolei do kilku rodzin - najdłużej w latach 1699 do 1741 do Hansa Christiana von Roth, którego córka Charlotte Eleonora wniosła wieś wraz z dworem w posagu do rodziny Köningsdorf. W roku 1870 posiadłość została sprzedana założycielowi spółki cukrowniczej Rath Schöller&Skene i pozostała w jego posiadaniu do II Wojny Światowej. Niezniszczony podczas wojen obiekt pełnił różne funkcje aż do roku 2002, kiedy to został kupiony przez Państwa Kurzewskich, a następnie wyremontowany i przygotowany jako ekskluzywny obiekt hotelowo-konferencyjny, którego otwarcie miało miejsce w 2011 roku. (źródło)



31 grudnia 2016

W świecie małych kuleczek :)

Jesienią tego roku Edyta nauczyła mnie podstaw tworzenia biżuterii z koralików, a jest to technika której chciałam się od jakiegoś czasu nauczyć i bardzo się cieszę, że w końcu mi się to udało. Bransoletki, na których się uczyłam są nieskończone, więc ich jeszcze nie pokaże - zostały odłożone na bok z okazji Świąt Bożego Narodzenia, na które postanowiłam ozdobić koralikowymi wzorami szklane bombki. Oplatania bombek koralikowymi wzorami nauczyłam się głównie na bazie tego tutorialu, ale moje bombki są różnymi wariacjami, które powstawały na bieżąco w trakcie zabawy i dlatego każda ma trochę inny wzór ;)


Kilka osób otrzymało ode mnie takie właśnie ozdoby na choinkę w ramach upominku świątecznego, niektóre dodatkowo zapakowane w własnoręcznie zrobione pudełko-kartkę czyli tzw. explosion box, które to podpatrzyłam będąc z wizytą w Szczecinie u innej Edyty - tak więc obu imienniczkom jestem bardzo wdzięczna za pomoc :) Niestety okoliczności nie sprzyjały i nie udało mi się obdarować wszystkich, których zamierzałam, a bombki które zostały u mnie ostatecznie wylądowały razem na choince w moim rodzinnym domu...


Szukając w sieci innych inspiracji do wykorzystania koralików na ozdoby świąteczne trafiłam też na instrukcję wykonania takich oto ślicznych gwiazdek, które robi się co prawda kilka godzin, ale uważam że efekt końcowy jest wart poświęconego czasu. Jedna gwiazdka trafiła do Kajani, która wpadła na pomysł zrobienia wielokolorowych gwiazdek z koralikowych resztek, a pozostałe również zawisły na rodzinnej choince :)


W międzyczasie powstało jeszcze jedno pudełko-kartka, ale tym razem do zapakowania prezentu urodzinowego ;)


W sumie zawsze lubiłam "bawić się" papierem, ale dopiero niedawno dowiedziałam się, że jest tyle specjalnych przydasiów ułatwiających taką zabawę i dających szersze pole do popisu - tylko jak zmieścić w czasie tyle różnych przyjemności z tworzenia różności ;)